Burzliwe dzieje Ministerstwa Skarbu Państwa

Burzliwe dzieje Ministerstwa Skarbu Państwa

20 lat istnienia Ministerstwa Skarbu Państwa to czas wyjątkowo wielu zawirowań polityczno-personalnych na czele tego resortu. Był to przez ten okres jeden z "najgorętszych" foteli ministerialnych, a działalność wielu spośród kolejnych ministrów budziła liczne kontrowersje.

Zlikwidowane od Nowego Roku Ministerstwo Skarbu Państwa zaczęło działać 1 października 1996 roku. Powstało w ramach reformy centrum administracyjnego rządu, przeprowadzonej przez ekipę SLD-PSL Włodzimierza Cimoszewicza. Za powołaniem takiego resortu stała idea, by jeden ośrodek zajmował się z jednej strony przekształceniami własnościowymi, a z drugiej pełnił rolę organu właścicielskiego we wszystkich spółkach Skarbu Państwa, wcześniej "przyporządkowanych" różnym resortom (do tego modelu wrócono teraz).

Już jednak powołanie MSP wywołało napięcia między ówczesnymi koalicjantami - SLD i PSL. We wszystkich rządach tej koalicji od wyborów w 1993 roku (Waldemara Pawlaka, Józefa Oleksego i Włodzimierza Cimoszewicza) na czele Ministerstwa Przekształceń Własnościowych stał Wiesław Kaczmarek z SLD. Od początku jednak PSL było mu bardzo niechętne, a ówczesny poseł PSL Bogdan Pęk składał kilkakrotnie wniosek o wotum nieufności wobec koalicyjnego ministra. Ponieważ tworzone MSP przejmowało kompetencje likwidowanego MPW, naturalnym kandydatem SLD na ministra skarbu był także Kaczmarek. PSL jednak postawiło w tej sprawie zdecydowane weto, grożąc nawet wyjściem z koalicji. W efekcie pierwszym ministrem skarbu państwa został Mirosław Pietrewicz z PSL, który jednocześnie pełnił funkcję wicepremiera.

Po zwycięstwie Akcji Wyborczej Solidarność w wyborach parlamentarnych 1997 i powstaniu kierowanego przez Jerzego Buzka rządu AWS-Unia Wolności na czele MSP stanął Emil Wąsacz. Jego działalność niemal od początku wzbudzała ogromne kontrowersje, także wśród posłów AWS. Za czasów Wąsacza znacznie przyspieszony został bowiem proces prywatyzacji, a "na sprzedaż" wystawione zostały kluczowe dla Skarbu Państwa spółki, takie jak m.in. Domy Towarowe Centrum, Telekomunikacja Polska czy PZU. Wszystkie te prywatyzacje wzbudzały ogromne polityczne emocje, a wobec Wąsacza trzykrotnie kierowany był wniosek o wotum nieufności. Ostatni z tych wniosków, ze stycznia 2000 roku, miał duże szanse powodzenia, bo popierała go znaczna część posłów AWS z szefem sejmowej komisji skarbu państwa Tomaszem Wójcikiem na czele (poparło go ostatecznie 21 posłów Akcji, a Wąsacz ocalał jednym głosem).

Wtedy jako jeden z przywódców akcji przeciwko Wąsaczowi objawił się ówczesny poseł AWS Gabriel Janowski, co, jak dziś twierdzi, stało się powodem ataku na jego wizerunek, jakim było podanie mu środków psychotropowych, po których zaczął się podczas jednego z publicznych spotkań dziwnie zachowywać (skakać i całować ludzi po rękach).

Wąsacz ostatecznie został odwołany przez premiera w lecie 2000 roku, już po rozpadzie koalicji AWS-UW, gdy rząd został pozbawiony większości w Sejmie i nie było gwarancji obrony Wąsacza w Sejmie. Jego miejsce zajął senator AWS Andrzej Chronowski, który pełnił swój urząd tylko około pół roku - w lutym 2001 roku został zastąpiony przez Aldonę Kamelę-Sowińską. Wówczas te zmiany personalne nie były w pełni jasne, choć dla Chronowskiego oficjalnym pretekstem do złożenia "dymisji" stał się znów poseł Janowski, który przez około tydzień okupował jego gabinet w MSP i został z niego siłą wyprowadzony przez policję, dopiero po powołaniu Kameli-Sowińskiej.

Pewne światło na tamte wydarzenia rzuciła dopiero powstała w 2005 roku w następnym Sejmie komisja śledcza ds. prywatyzacji PZU. Okazało się, że istotnym tłem tych wszystkich zawirowań personalnych była prywatyzacja największej polskiej firmy ubezpieczeniowej na rzecz holendersko-portugalskiej firmy Eureko, występującej w tym przypadku w konsorcjum z BIG-Bankiem Gdańskim. Wąsacz sprzedał Eureko w 1999 roku 30 proc. akcji PZU, ale jego następca Andrzej Chronowski, mimo uzgodnień na najwyższym szczeblu (zaangażowani byli w to zarówno ludzie prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, m.in. Marek Belka, jak i lider AWS Marian Krzaklewski) nie chciał dokończyć transakcji, działając pod wpływem toczących wojnę z Eureko prezesów PZU i PZU-Życie Władysława Jamrożego i Grzegorza Wieczerzaka. Nowa minister Aldona Kamela-Sowińska sprzedała Eureko dalsze 21 proc., ale to nie był koniec sprawy. Transakcje zakwestionował bowiem minister skarbu w rządzie SLD-UP-PSL Wiesław Kaczmarek i trafiła ona do międzynarodowego arbitrażu. W 2005 sejmowa komisja śledcza uznała sprzedaż PZU za niezgodną z prawem, a całą aferę zakończyła dopiero ugoda Eureko z rządem polskim, zawarta w 2009 roku, za kadencji ministra skarbu z PO Aleksandra Grada.

Nominacja wspomnianego Wiesława Kaczmarka na ministra skarbu w rządzie Leszka Millera, powstałego po zwycięstwie SLD-UP w wyborach w 2001 roku, też nie odbyła się bezboleśnie. Przeciwnikiem jego powołania na to stanowisko było tym razem nie PSL, ale sam prezydent Aleksander Kwaśniewski. Już po objęciu urzędu Kaczmarek znów miał problem z posłem Gabrielem Janowskim, który tym razem reprezentował Ligę Polskich Rodzin. W październiku 2002 roku przez kilkanaście godzin okupował on mównicę sejmową, protestując z kolei przeciwko sprzedaży warszawskiego Stoenu koncernowi RWE.

Kaczmarek dotrwał na stanowisku tylko do stycznia 2003 roku, gdy zastąpił go kojarzony z Kwaśniewskim Sławomir Cytrycki. Ten ostatni okazał się rekordzistą, jeśli chodzi o okres kierowania MSP, bo sprawował ten urząd tylko niespełna trzy miesiące - w kwietniu 2003 roku zastąpił go Piotr Czyżewski. Przed końcem gabinetu Millera doszło do jeszcze jednej zmiany na tym stanowisku, w styczniu 2004 roku miejsce Czyżewskiego zajął poseł SLD i działacz związkowy z Łodzi Zbigniew Kaniewski. W powołanym w maju 2004 roku mniejszościowym gabinecie Marka Belki ministrem skarbu został dotychczasowy przewodniczący Komisji Papierów Wartościowych i Giełd Jacek Socha i był jednym z niewielu szefów MSP, którzy dotrwali do końca istnienia swojego rządu.

Tamten okres to zarazem czas wyjaśniania okoliczności częstych zmian na czele MSP w gabinecie Leszka Millera. W kwietniu 2004 roku były już minister Wiesław Kaczmarek udzielił wywiadu "Gazecie Wyborczej", w którym ujawnił, że odwołanie w lutym 2002 roku prezesa PKN Orlen Andrzeja Modrzejewskiego odbyło się wyniku politycznych nacisków i akcji służb specjalnych. Powstała kolejna komisja śledcza - ds. wyjaśnienia okoliczności odwołania władz Orlenu. Jej działalność rzuciła nowe światło na zawirowania wokół MSP. Z zeznań świadków wynikało m.in., że powodem sprzeciwu prezydenta Kwaśniewskiego wobec nominacji dla Kaczmarka była niechęć do tego ostatniego ze strony Jana Kulczyka. Biznesmen miał też mieć ogromny wpływ na powołanie nowych władz Orlenu w 2002 roku (skład rady nadzorczej miał ustalać wspólnie z Kwaśniewskim i Millerem). To Kulczyk również miał stać za ostatecznym odwołaniem Kaczmarka ze stanowiska.

Zwycięstwo PiS w wyborach parlamentarnych w 2005 roku też nie uspokoiło całkiem sytuacji wokół MSP. Pierwszym ministrem skarbu w powstałym w październiku 2005 roku mniejszościowym rządzie Kazimierza Marcinkiewicza został "człowiek z rynku" Andrzej Mikosz. Na stanowisku dotrwał jednak tylko do stycznia 2006 roku - odszedł po medialnej publikacji, zarzucającej mu konflikt interesów, związany z udzieleniem przez jego żonę pożyczki graczowi giełdowemu. Nowym ministrem skarbu, w lutym 2006 roku, został poseł PiS Wojciech Jasiński, kolega Lecha i Jarosława Kaczyńskich jeszcze ze studiów prawniczych. Media zarzucały wtedy Jasińskiemu, że w przeszłości był członkiem PZPR, a w latach 70. zasiadał we władzach lokalnych w Płocku. Nie zaszkodziło to jednak mu w kierowaniu resortem skarbu zarówno w rządzie Marcinkiewicza, jak i w utworzonym w lipcu 2006 roku gabinecie Jarosława Kaczyńskiego, wspieranym przez koalicję PiS-Samoobrona-LPR. Jasiński, obecny prezes PKN Orlen, dotrwał na czele MSP do końca istnienia rządu, którego funkcjonowanie zakończyły przedterminowe wybory w 2007 roku i zwycięstwo w nich Platformy Obywatelskiej.

W utworzonym po tych wyborach rządzie koalicji PO-PSL, kierowanym przez Donalda Tuska, ministrem skarbu został poseł PO Aleksander Grad. Sprawował swój urząd aż do kolejnych wyborów w 2011 roku. Gradowi media zarzucały m.in. nieudolność w ratowaniu przemysłu stoczniowego, zwłaszcza stoczni w Gdyni i Szczecinie oraz zaangażowanie w ten proces wzbudzającego kontrowersje katarskiego inwestora. Zarzucano mu też kierowanie się partyjnym interesem w mianowaniu prezesów spółek Skarbu Państwa, np. ZEW Niedzica, na którego czele stanął działacz PO ze Śląska, o którym media pisały, że administrował nieruchomością należącą do obywatela Niemiec, w której jako "dozorca" zatrudniony był inny polityk PO - Paweł Graś. Wątpliwości budził też fakt, że Grad niedługo po odejściu z fotela ministra został prezesem spółki PGE Energia Jądrowa.

W kolejnym rządzie Tuska, powstałym po wyborach w 2011 roku, w resorcie skarbu były jeszcze większe napięcia. Wiosną 2013 roku stanowisko stracił kierujący MSP od powstania rządu Mikołaj Budzanowski. Bezpośrednim powodem dymisji było podpisanie przez nadzorowaną przez PGNiG spółkę EuropolGaz memorandum w sprawie współpracy z Gazpromem, o czym miał nie wiedzieć zarówno sam Budzanowski, jak i premier Donald Tusk.

Nowym szefem MSP został działacz Platformy Włodzimierz Karpiński, który utrzymał się na stanowisku w powstałym we wrześniu 2014 roku rządzie Ewy Kopacz. Został jednak odwołany w czerwcu 2015 roku w ramach "sprzątania" po aferze taśmowej. Na nielegalnych nagraniach z restauracji "Sowa i Przyjaciele" pojawiał się bowiem zastępca Karpińskiego Rafał Baniak. Według mediów miał też m.in. kontaktować się z samym sprawcą afery Markiem F., by sprzedał Skarbowi Państwa spółkę składywegla.pl.

Karpińskiego zastąpił inny działacz PO - Andrzej Czerwiński. Jednak także po wyborach w 2015 roku i powstaniu rządu Beaty Szydło MSP znów było pierwszym resortem, w którym premier dokonała zmiany. W połowie września 2016 roku odwołany został minister Dawid Jackiewicz, którego jako p.o. zastąpił Henryk Kowalczyk. Był on ostatnim ministrem skarbu państwa.