Kropiwnicki, RPP: W 2017 r. stabilizacja w polityce monetarnej

Kropiwnicki, RPP: W 2017 r. stabilizacja w polityce monetarnej

Przyszły rok będzie okresem stabilizacji w polskiej polityce monetarnej – ocenił dla PAP członek RPP Jerzy Kropiwnicki. Dodał, że tempo wzrostu PKB może zbliżyć się do 4,0 proc., a średnioroczna inflacja „w najlepszym wypadku” dotknie dolnej granicy odchyleń od celu.

„Biorąc pod uwagę obecne oczekiwania względem rozwoju sytuacji gospodarczej, przyszłość – w perspektywie końca 2017 roku – widzę jako okres stabilizacji w obszarze polityki monetarnej. Można powiedzieć, że będzie to +nudny+ rok” – powiedział w wywiadzie dla PAP Kropiwnicki.

„Nie wystąpią w gospodarce czynniki, które by skłaniałyby do zmiany stóp procentowych” – dodał.

W ocenie Kropiwnickiego, takim czynnikiem nie będzie parametr cen w gospodarce. Ocenił, że średniorocznie inflacja w 2017 roku w „najlepszym wypadku” dojdzie do dolnej granicy odchyleń od celu inflacyjnego NBP.

„Nie widzę w strukturze inflacji w Polsce mechanizmu spirali inflacyjnej. Wzrost cen jest groźny wtedy, kiedy tę spiralę uruchamia. To się może zdarzyć z dwóch powodów – gdy nastąpi gwałtowny wzrost kosztów wytwarzania lub gdy wzrost popytu uderza w barierę mocy wytwórczych. Obu tych zjawisk nie oczekuję w przeszłym roku” – powiedział.

„Nie widzę również zagrożenia ze strony braku płynności na rynku pieniężnym. Raczej mamy do czynienia z nadpłynnością” – dodał.

Zdaniem członka RPP, wskaźnik cen w polskiej gospodarce w przyszłym roku będzie kształtowany przede wszystkim przez dwa czynniki: przez globalne ceny surowców oraz krajowy rynek pracy.

„Nie sądzę, żeby ceny ropy wróciły do poziomu sprzed okresu naszej deflacji, czyli w okolice 100 USD za baryłkę Brent. Ceny surowców energetycznych – ropy i gazu – pozostaną na obecnych, niskich poziomach. Będą stabilne, nie będą czynnikiem inflacjogennym” – powiedział.

„Podniesienie płacy minimalnej z pewnością ruszy w górę strukturę płac w Polsce. To może być istotny impuls popytowy w tym względzie, który może przełożyć się na impuls proinwestycyjny” – dodał.

Determinantą do korekty poziomu kosztu pieniądza nie będzie również – zdaniem Kropiwnickiego – tempo i struktura wzrostu gospodarczego w przyszłym roku.

Na pytanie PAP czy słabsze od oczekiwanych dane dot. tempa rozwoju gospodarki z III i IV kwartału mogą być impulsem do korekty w dół poziomu stóp procentowych NBP, Kropiwnicki powiedział: „Na pewno nie”.

„Moje podstawowe przekonanie polega na tym, że polityka pieniężna, a zwłaszcza polityka stóp procentowych, ma prowadzić do potanienia kredytu. To ma być – po przekładni różnych mechanizmów, w tym zwłaszcza inwestycyjnych – cel ostateczny. Polityka pieniężna ma zastosowanie, gdy następuje przegrzanie koniunktury i chcemy zahamować popyt lub gdy z obserwacji rynku wynika, że istnieją bardzo silne zamiary inwestycyjne, a cena kredytu stanowi barierę” – powiedział.

„Ani jednej, ani drugiej sytuacji nie mamy” – dodał.

ROK 2017? MOŻLIWY WZROST POD 4 PROC.

Na pytanie PAP czy prognoza wzrostu gospodarki w 2017 r. o 3,6 proc. – jaką rząd przyjął w projekcie budżetu na przyszły rok – ma szansę się zrealizować, Kropiwnicki odpowiedział: „To jest realistyczny scenariusz”.

Dodał, że w jego ocenie w całym roku gospodarka może osiągnąć wzrost na poziomie „pod 4 proc.”.

„Sądzę, że będziemy mieli wzrost dynamiki w budownictwie. Program Mieszkanie +, nawet gdyby ograniczył się jedynie do tworzenia bodźców po stronie popytu, spowoduje wyraźne przyspieszenie w budownictwie. Do tego nastąpi również uruchomienie wielu inwestycji publicznych, których skala będzie znacząca” – powiedział.

Zaznaczył, że przyspieszenie dynamiki w budownictwie widoczne będzie dopiero od II kwartału 2017 r.

„W przyszłym roku wystąpią również ogromne wydatki na obronność i dozbrajanie polskiej armii, co również będzie stymulować gospodarkę” – dodał.

Kropiwnicki oczekuje także wzmocnienia konsumpcji prywatnej jako efektu wzrostu płacy minimalnej oraz programu 500+.

„Wielką niewiadomą pozostaje sytuacja na świecie i popyt na polski eksport” – dodał.

IV KWARTAŁ ’16 POKAŻE JUŻ ODBICIE

Zdaniem członka RPP, wynik IV kwartału 2016 r. powinien być „lekko” lepszy niż 2,5 proc. z III kwartału 2016 r.

„Wyniki III kwartału nie zachęcają do zbyt optymistycznego spojrzenia na koniec roku, tym bardziej, że GUS zrewidował w górę wyniki zeszłego roku. Ten efekt statystyczny będzie widoczny. Myślę, że IV kwartał okaże się lekko lepszy niż III” – powiedział.

„Cały bieżąc rok zamkniemy wzrostem na poziomie ok. 3 proc.” – dodał.

DEFICYT SEKTORA POD KONTROLĄ

„To, co sprawia, że czuję komfort myśląc o stanie gospodarki, to fakt, że osłabienie tempa wzrostu nie przekłada się na zagrożenie wpływów do budżetu ani groźby wzrostu deficytu sektora, czyli nie ma ryzyka tąpnięcia w finansach publicznych. Wyniki wpływów z opłat obowiązkowych są nadspodziewanie dobre. Wszystko wskazuje na to, że temu rządowi w tym obszarze się uda” – powiedział.

„W przyszłym roku, uwzględniając szerszy strumień wydatków socjalnych, też nie widzę ryzyka dla przekroczenia przez deficyt sektora granicy 3 proc. PKB. Zadziała wyższe tempo wzrostu PKB w przyszłym roku” – dodał.

Zdaniem Kropiwnickiego propozycja wicepremiera, ministra rozwoju i finansów Mateusza Morawieckiego dotycząca wyłączenia wydatków na obronność poza statystykę długu i deficytu sektora warta jest rozważenia.

„To jest prawidłowy kierunek myślenia. Istnieją trzy możliwości w tym zakresie: model francuski, gdy przekraczamy progi i się tym nie przejmujemy; konsensus w Brukseli w kwestii złagodzenia czy wyłączenia niektórych wydatków na obronność ze względu na sytuację międzynarodową lub zmiana kwalifikowania niektórych wydatków na poziomie Eurostatu” – powiedział.