NBP: Zwiększa się presja płacowa

NBP: Zwiększa się presja płacowa

Dynamika realnych wynagrodzeń przyspiesza, głównie za sprawą poprawy wydajności pracowników, a naciski na podwyżki i presja płacowa powoli zwiększają się – wynika z opublikowanego w czwartek raportu NBP o rynku pracy. Zdaniem autorów raportu, pojawiają się pierwsze oznaki wyhamowania wzrostu popytu na pracę.

„W Polsce dalszy wzrost wydajności pracy stwarza pole do stopniowego podwyższania realnego poziomu płac. Należy się jednak spodziewać, że wraz ze wzrostem zamożności gospodarki tempo doganiania będzie malało. W długim okresie istotny wpływ będą miały ponadto czynniki instytucjonalne, przemiany demograficzne, postęp technologiczny oraz globalizacja procesów produkcyjnych” – napisano w raporcie.

Dodano, że na rynku pracy powoli zwiększają się naciski na podwyżki i presja płacowa, przede wszystkim w przemyśle.

Autorzy raportu podkreślają, że oczekiwania płacowe osób bezrobotnych znacznie wzrosły i po raz pierwszy od 2011 r. przestały być zgodne ze stawkami rynkowymi.

„Oczekiwania płacowe osób zarejestrowanych w UP wzrosły w 2016 r. przeciętnie o 6 proc., podczas gdy przeciętna płaca w gospodarce – o ok. 3 proc. Wydaje się, że oczekiwania płacowe osób bezrobotnych nie są zbieżne ze zmieniającymi się czynnikami rynkowymi, takimi jak wzrost wynagrodzeń, czy wahania stopy bezrobocia” – napisano w raporcie.

Jednocześnie, autorzy raportu podkreślają, że ogólne oczekiwania płacowe wzrosły głównie na skutek zmian płacy minimalnej.

„Od 2007 roku płaca minimalna rośnie wyraźnie szybciej niż przeciętne wynagrodzenie w polskiej gospodarce. Konsekwentnie zwiększa się też udział pracowników, którzy otrzymują płacę minimalną. W 2014 roku było to ok. 14,9 proc., rok później już 16,4 proc., a w 2016 roku udział ten prawdopodobnie jeszcze się zwiększył, ponieważ wzrost płacy minimalnej przewyższył średnią dynamikę wynagrodzeń” – napisano.

Zdaniem autorów raportu, pojawiają się pierwsze oznaki wyhamowania wzrostu popytu na pracę. Dodają, że miejsca pracy powstają głównie w sektorze usług, a popyt na pracę wysokokwalifikowaną rośnie wolniej niż w przeszłości. Jednocześnie wydłuża się czas niezbędny, by znaleźć właściwego pracownika – wzrósł on trzeci rok z rzędu.

„Barierę stanowią prawdopodobnie relatywnie niskie inwestycje i skromne plany inwestycyjne, szczególnie na stanowiskach specjalistycznych, w tym także w przemyśle” – napisano.

Dodano, że za tworzenie i zamykanie miejsc pracy odpowiadają głównie duże firmy – nowopowstające i upadające firmy mają niewielki wpływ na popyt na pracę.

Autorzy raportu uważają, że poprawa na rynku pracy wynika głównie z ograniczenia zwolnień pracowników.

„Większość poprawy na rynku pracy wynikała z mniejszej rotacji już zatrudnionych osób, które ze względu na małe uzwiązkowienie mają relatywnie niską siłę przetargową” – podano.

Z raportu wynika, że pomimo niskiego bezrobocia maleją przepływy na rynku pracy. Tworzone miejsca pracy wymagają jednak mniejszych niż w przeszłości nakładów inwestycyjnych, co przy spadku rotacji pracowników, obniża koszty ruchu kadrowego dla gospodarki.

„Nie obniża się natomiast czas poszukiwania pracy przez osoby bezrobotne (potencjalnie także ze względu na wzrost oczekiwań płacowych)” – napisano.