Pomysł Ministerstwa Sprawiedliwości wykończy firmy pożyczkowe?

Pomysł Ministerstwa Sprawiedliwości wykończy firmy pożyczkowe?

Resort sprawiedliwości przedstawił projekt ustawy o zmianie ustawy Kodeks karny oraz niektórych innych. Obecne brzmienie tego aktu zostało ostro skrytykowane przez ekspertów Związku Przedsiębiorców i Pracodawców. W opracowanej przez nich Białej Księdze opisano negatywne skutki proponowanych regulacji. Zdaniem ZPP, nowe przepisy uderzają nie tylko w firmy pożyczkowe, ale w znacznej mierze również w konsumentów. Jakie błędy wytknięto Ministerstwu Sprawiedliwości?

ZPP podkreśla, że zaproponowane brzmienie nowych regulacji nie uderzy w lichwę, lecz w legalnie działające firmy pożyczkowe, a także w samych konsumentów.

Obiekcje ZPP ujęte zostały w Białej Księdze pt. „Wpływ nowych propozycji Ministerstwa Sprawiedliwości na rynek pożyczek konsumenckich. Analiza zmian z perspektywy przedsiębiorców oraz klientów”. Jej autorzy podjęli próbę oszacowania efektów, jakie mogą przynieść rynkowi zaproponowany przez resort sprawiedliwości projektu ustawy o zmianie ustawy Kodeks karny oraz niektórych innych ustaw z dnia 7 grudnia 2016 roku.

Akt ten zakłada m.in. wprowadzenie limitów całkowitych kosztów udzielania świadczeń pieniężnych. Zgodnie z nowymi regulacjami, koszty pozaodsetkowe miałyby zostać zredukowane z 55 do 20 proc., a ich całkowita ich suma - ulec obniżeniu o 25 pkt. proc. ZPP nie ma wątpliwości, że takie rozwiązanie nie przysłuży się nikomu.

- Projekt Ministerstwa Sprawiedliwości oceniamy negatywnie. W założeniu jego pomysłodawców miało chodzić o przeciwdziałanie tzw. „lichwie”, której to inicjatywie nie można odmówić słuszności, w praktyce jednak uderza on w firmy pożyczkowe, a w efekcie również samych pożyczkobiorców. Jeśli przepisy wejdą w życie w obecnym brzmieniu, to realnym scenariuszem jest pozbawienie Polaków wielu źródeł legalnego finansowania – komentuje Cezary Kaźmierczak, Prezes ZPP. – Część z nich, niejako postawiona pod murem, zdecyduje się na pożyczanie pieniędzy od przedstawicieli grup przestępczych – dodaje.

ZPP podkreśla jednocześnie, że idea wytoczenia wojny lichwiarzom, a więc tym, którzy udzielają pożyczek osobom prywatnym, często na granicy prawa z potwierdzonym notarialnie zabezpieczeniem np. w postaci dóbr, których wartość znacznie przekracza pożyczoną kwotę, to krok w dobrą stronę.

Działania pozwalające na skuteczne ukrócenie procederu wyłudzania majątku są bardzo potrzebne. Ale prawo, które ma jednocześnie „osłabić” firmy legalnie działające na rynku, które podlegają konkretnym regulacjom, wcale temu nie służy – powiedział Cezary Kaźmierczak.

Według wyliczeń przedstawionych w Białej Księdze firmy pożyczkowe odwiedza już półtora miliona Polaków, a samych podmiotów jest na rynku kilkadziesiąt. Wszystkie te podmioty podlegają określonym, ścisłym regulacjom prawnym m.in. w zakresie maksymalnej wysokości opłat. Firmy pożyczkowe zatrudniają łącznie około 20 tysięcy osób, współpracują z około 10 tysiącami osób m.in. z sieci agencyjno-brokerskich. Odprowadzają do budżetu około miliard złotych rocznie z tytułu płaconych podatków. Nowe prawo wprowadza regulacje w tym samym obszarze, co ustawa z marca 2016 roku, której skutki nie są jeszcze do końca znane, a same podmioty podlegają nadzorowi m.in. Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Zaproponowane zmiany prawne będą miały negatywny wpływ na firmy reprezentujące cały sektor pożyczkowy - większość z tych firm będzie zmuszona do ograniczenia swojej działalności i zakresu świadczonych usług, co w dłuższej perspektywie czasowej może oznaczać decyzję o ich całkowitym wycofaniu się z rynku. To natomiast oznacza utratę pracy oraz mniejsze wpływy do budżetu państwa.

Proponowane zmiany w prawie będą miały znaczący wpływ przede wszystkim na codzienne życie Polaków, ograniczając im dostęp do legalnych pożyczek. Dotyczy to przede wszystkim grupy klientów o niższych dochodach, dla których pieniądze często potrzebne są na koncie w bardzo krótkim czasie, bez konieczności dopełniania dodatkowych formalności – podkreśla Marcin Nowacki, Wiceprezes ZPP.

Ograniczenie oferty przez firmy pożyczkowe oznacza konieczność podwyższenia minimalnego progu dochodów. Szacuje się, że dostęp do finansowania zewnętrznego dla ludzi zarabiających mniej niż 2 tysiące złotych miesięcznie, może spaść nawet o ok. 83%. Oznacza to znaczny wzrost minimalnej kwoty miesięcznych zarobków umożliwiającej zaciągnięcie pożyczki - o ile aktualnie jest nim człowiek zarabiający średnio ok. 2,5 tysiąca złotych, o tyle po wejściu w życie nowych przepisów będzie to już osoba zarabiająca powyżej 3 tysięcy złotych. Oferta sektora pozabankowego, przez brak możliwości finansowego skompensowania wyższego ryzyka ponoszonego przy udzielaniu pożyczek, będzie zatem kierowana do innej grupy klientów. W rezultacie, osoby najniżej uposażone, bez historii kredytowej, pozostaną de facto pozbawione legalnych źródeł finansowania.

Eksperci z ZPP rekomendują, by projekt nowego prawa w obecnym kształcie został odrzucony. Według nich, podstawowym celem państwa powinno być monitorowanie legalnie działającego rynku, a nie wprowadzanie dodatkowych restrykcji. Łatwiej jest sprawować kontrolę nad zarejestrowanymi podmiotami objętymi nadzorem UOKiK, niż ścigać grupy przestępcze zajmujące się udzielaniem lichwiarskich pożyczek. Należy skupić się na konsekwentnym ściganiu nielegalnych źródeł finansowania oraz egzekwowaniu obowiązującego prawa przez wszystkie zarejestrowane firmy z sektora (narzędzia ku temu zostały wprowadzone m.in. poprzez ustawę z marca 2016 roku i trzeba je wykorzystać). Proponowane przez Ministerstwo Sprawiedliwości zmiany nie poprawią rynku, ale doprowadzą do ograniczenia jego legalnej części, na czym straci skarb państwa (brak płaconych podatków przez te firmy, wzrost bezrobocia) oraz statystyczny Kowalski, zwłaszcza ten o niższych dochodach, który i tak będzie potrzebował gotówki i tak będzie zmuszony pozyskać ją od mafii.