Wydatki urzędników i sędziów są jawne. Każdy Polak może się po nie zgłosić

Wydatki urzędników i sędziów są jawne. Każdy Polak może się po nie zgłosić

Wydatki urzędników i sędziów ze służbowych kart płatniczych są jawne - zdecydował właśnie Naczelny Sąd Administracyjny. Wyrok jest pokłosiem sporu fundacji ePaństwo z Sądem Najwyższym. Sąd nie chciał dobrowolnie ujawnić wyciągów z kart. Teraz będzie musiał.

Wszystko zaczęło się od działań fundacji ePaństwo. Jej przedstawiciele poprosili Sąd Najwyższy o listę pracowników, którzy mogą korzystać ze służbowych kart płatniczych. Fundacja prosiła o imię, nazwisko i funkcję posiadacza karty oraz wyciąg z rachunku. Sąd Najwyższy odmówił udzielenia takich informacji i - jak tłumaczą przedstawiciele fundacji - celowo wydłużał cały spór. Szczegóły konfliktu opisuje "Dziennik Gazeta Prawna".

W jaki sposób SN chciał uniknąć ujawniania wydatków pracowników? Powołał się na szczególne przepisy ustawy o rachunkowości. Sąd dowodził, że w tym konkretnym przypadku to właśnie te przepisy mają pierwszeństwo i "ustawa o dostępie do informacji publicznej nie ma zastosowania".

Sprawę najpierw rozstrzygał Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie. I przyznał rację fundacji. Sąd Najwyższy nie złożył broni. Złożył za to kasację do wyroku i ruszył dalej - do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

NSA uznał, że informacja o tym, kto i jak korzysta w urzędzie lub sądzie ze służbowej karty płatniczej jest informacją publiczną. A to z kolei oznacza, że każdy Polak może się o nią ubiegać. Wystarczy powołać się na ustawę o dostępie do informacji publicznej i czekać.

Krzysztof Izdebski, przedstawiciel fundacji ePaństwo cieszy się z wygranej, ale zdaje sobie sprawę, że to wcale nie musi być koniec sporu.

- "Mimo wygranej, musimy jednak uzbroić się w cierpliwość, bo sąd rozstrzygnął jedynie, że informacje, których żądamy stanowią informację publiczną" - pisze na blogu fundacji.

- "Sąd Najwyższy musi stosować przepisy ustawy o dostępie do informacji publicznej, a więc ma jeszcze możliwość wydania decyzji odmawiającej dostępu do danych. Mimo, że w naszej ocenie nie ma ku temu podstaw. Ale dzięki temu będzie mógł przedłużyć udostępnienie tych informacji o kolejne dwa lata. A żądamy naprawdę niewiele. Tylko tego żeby wydatki instytucji publicznych były przejrzyste" - tłumaczy Izdebski.